WKS Wieluń wygrywa hit z wiceliderem! Tie-break dla lidera i cztery punkty przewagi w tabeli… a to wciąż nie koniec



Po dwugodzinnym, pięciosetowym thrillerze WKS Wieluń pokonał IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice 3:2 i zrobił milowy krok w stronę pierwszego miejsca w tabeli ligowej, grupy trzeciej po rundzie zasadniczej sezonu 2025/2026. Hala WOSiR pękała w szwach, a gospodarze zrewanżowali się za porażkę z pierwszej rundy, pokazując charakter godny lidera.
W zaległym meczu 18. kolejki II ligi siatkarze WKS-u Wieluń udowodnili, że nieprzypadkowo przewodzą ligowej stawce i od kilku lat są czołową drużyna drugiej ligi polskiej siatkówki. Podopieczni trenera Bartłomieja Matejczyka wygrali z wiceliderem z Jelcza-Laskowic 3:2 (25:22, 20:25, 23:25, 25:17, 15:7), a emocji nie brakowało od pierwszej do ostatniej piłki, nie tylko tych czysto siatkarskich. Decyzję sędziowskie w kilku przypadkach rozpalały wręcz do czerwoności trenera gospodarzy.
To było spotkanie z gatunku tych, które budują zespół. Wielunianie zaczęli od wygranego seta, ale później inicjatywę przejęli goście i to oni byli o krok od wywiezienia kompletu punktów. WKS odpowiedział jednak w najlepszy możliwy sposób – pewnie wygrał czwartego seta, a w tie-breaku nie pozostawił rywalom złudzeń. 15:7 mówi samo za siebie.











Podwójna radość? Nawet potrójna. Po pierwsze: udany rewanż za porażkę w Jelczu-Laskowicach w pierwszej rundzie. Po drugie – powiększenie przewagi nad wiceliderem do czterech punktów. Po trzecie zaś WKS ma rozegrany jeden mecz mniej. Sytuacja lidera przed decydującą fazą sezonu jest więc bardzo komfortowa, choć w Wieluniu nikt nie zamierza dzielić skóry na niedźwiedziu. Do końca rundy zasadniczej pozostały cztery spotkania, i jak to w sporcie – wszystko jeszcze może się wydarzyć.
Jednym z bohaterów wieczoru był przyjmujący WKS-u Jędrzej Bąkiewicz, wybrany MVP meczu.
– Cieszymy się bardzo z powrotu do naszej hali, do naszych kibiców. Zawsze lubimy tutaj u nas grać. Na pewno bardzo ciężki mecz, wymagający. Nie poszło nam od początku tak, jakbyśmy chcieli, ale ważne zwycięstwo i to się liczy – mówił po spotkaniu dla portalu pogwizdku.com.
Nie brakowało także wątku rewanżu za pierwszą rundę.
– Wiadomo, że do każdego meczu podchodzimy tak samo, że chcemy go po prostu wygrać. Tutaj, tak jak pan mówi, z chłopakami przegraliśmy pierwsze spotkanie w pierwszej rundzie. Chcieliśmy na pewno się zrewanżować, to nam się udało i cieszymy się – podkreślał Bąkiewicz.
Wygrana sprawia, że WKS może ze spokojem patrzeć w tabelę. Lider ma cztery punkty przewagi nad Jelczem-Laskowicami i jedno spotkanie rozegrane mniej. Play-offy są już pewne, ale w drużynie nikt nie zamierza zwalniać tempa.
– Tak, cieszymy się. Jesteśmy już na pewno w playoffach, w dobrej sytuacji, ale na pewno też będziemy chcieli te ostatnie cztery mecze powalczyć tam o zwycięstwo, jak najlepsze rezultaty i żeby dobrze wejść po prostu przed playoffami – zapowiada przyjmujący.
A co z indywidualnym wyróżnieniem?
– Oczywiście, że cieszy, jak zawsze, ale dzisiaj najważniejsze, że drużyna zdobywa punkty, wygrywa i to jest najważniejsze – zakończył MVP spotkania.
Wieluń znów żyje siatkówką. Lider tabeli pokazał, że potrafi wygrywać nie tylko wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, ale przede wszystkim wtedy, gdy trzeba odwrócić losy meczu. A to przed najważniejszą częścią sezonu dobry prognostyk. A kibice? Po trzech miesiącach rozłąki z siatkówką w wieluńskim wydaniu zdecydowanie stęsknieni, hala pękała w szwach, trudno było szukać wolnych miejsc, i oby już tak do końca sezonu, a potem w najważniejszych meczach o sporo większe cele…
fot. Martyna Preś (wszystkie)











