Koncert MKSu Wieluń po przerwie daje piąte ligowe zwycięstwo z rzędu

Przegrywali do przerwy, ale po zmianie stron pokazali charakter, jakość i prawdziwą sportową złość. MKS Wieluń w sobotnie, walentynkowe popołudnie, 14 lutego, odwrócił losy meczu i pokonał Start Konin 34:29. To było zwycięstwo, które smakuje podwójnie, bo wywalczone po trudnej pierwszej połowie i dające rekordową serię w sezonie.

Sobotnie spotkanie 16. kolejki grupy C I ligi w hali Wieluńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji miało być przynajmniej w teorii – formalnością. Trzecia drużyna tabeli kontra zespół zamykający stawkę. Do tego MKS przystępował do meczu z serią czterech zwycięstw.

Papier przyjmie wszystko. Rzeczywistość? Znacznie bardziej wymagająca.

Już starcie w pierwszej rundzie tych ekip w Koninie, wygrane przez wielunian zaledwie jedną bramką, było sygnałem ostrzegawczym. I rzeczywiście – goście od pierwszych minut pokazali, że nie przyjechali na wycieczkę do Wielunia, a z drugiej strony i szkoda, bo przecież coś ciekawego w mieście zobaczyć można, (nawiasem pisząc).

Po kwadransie było 6:7, ale im dłużej trwała pierwsza połowa, tym wyraźniej rysowała się przewaga Startu. W 22. minucie tablica wskazywała 9:14 dla przyjezdnych. MKS miał problemy w defensywie, brakowało skuteczności, a koninianie grali bez kompleksów. Do przerwy gospodarze zdołali zmniejszyć straty (13:16), jednak kibice – choć wierni i głośni, mieli prawo czuć niedosyt. Na trybunach przy ul. Częstochowskiej 35 nikt jednak nie zwątpił, i słusznie. A jeśli ktoś to zrobił? Cóż, jego strata. Druga połowa? To był pokaz siły.

Po zmianie stron na parkiet wyszła zupełnie inna drużyna. Agresywna w obronie, szybsza w ataku, zdecydowana w pojedynkach jeden na jeden. MKS Wieluń rzucił w drugiej połowie aż 21 bramek, tracąc 13. Różnica była widoczna gołym okiem. Start próbował dotrzymać kroku, ale rozpędzonych wielunian zatrzymać się nie dało. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 34:29, dopisując piąte kolejne zwycięstwo, najlepszą serię w obecnym sezonie.

Po sześć bramek zdobyli: Rafał Krupa oraz 19-letni Arkadiusz Żóraw, swoje dołożyli także: Hubert Mielczarek oraz Jakub Kaczmarek po cztery trafienia, Szymon Famulski, Bartłomiej Hellman oraz Patryk Piwnicki (po trzy), Adam Bernaś, Jakub Wrona (po dwie), jedną bramkę rzucił Krzysztof Węcek.

To właśnie najmłodszy w kadrze wychowanek klubu został wybrany MVP spotkania. Nagrodę odebrał rąk legendy wieluńskiego szczypiorniaka, Henryka Bogusa. Najlepszego w szeregach gości, Filipa Bogacza nagradzał wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Wieluniu, Tomasz Kulicki.

Żóraw coraz śmielej zaznacza swoją obecność w seniorskiej drużynie, a sobotni występ tylko potwierdził, że przyszłość wieluńskiej piłki ręcznej może być budowana na solidnych fundamentach, jeśli wychowankowie będą dostawać swoje szanse, a skoro o tym „mowa” to nie sposób nie wspomnieć o kolejnym wychowanku, który coraz śmielej wchodzi do pierwszej drużyny – bramkarz Paweł Krzywda.

Trzecie miejsce i apetyt na więcej

Po tym zwycięstwie MKS Wieluń utrzymał trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 34 punktów. Co ważne – drużyna nie tylko wygrywa, ale potrafi odrabiać straty i reagować na kryzysowe momenty. A to cecha zespołów, które myślą o czymś więcej niż tylko spokojnym dograniu sezonu, i aż żal, że lider grupy C, drużyna z Końskich zdystansowała resztę ligowej stawki (45 punktów w szesnastu spotkaniach). Już w sobotę, 21 lutego o godz. 14:30, wieluńscy szczypiorniści ponownie wyjdą na własny parkiet. Ich rywalem będzie tym razem SMS ZPRP Płock II, obecnie przedostatnia drużyna ligi.

Co ciekawe, to właśnie w Płocku MKS doznał jednej z bolesnych porażek – 36:34. Było to jednak ostatnie zwycięstwo rezerw z Płocka, które później zanotowały serię dwunastu przegranych. Statystyki są po stronie gospodarzy. Forma również. Pytanie brzmi więc nie „czy”, ale „w jakim stylu” MKS podtrzyma zwycięską passę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *