Marek Martyniak rywalizował w jubileuszowej edycji Biegu Tyma. „Dałem z siebie bardzo dużo”

474 zawodników i zawodniczek stanęło na starcie 10. edycji Biegu Tyma, jednej z najbardziej charakterystycznych imprez towerrunningowych w Polsce. Wśród uczestników nie zabrakło wieluńskiego specjalisty od biegów po schodach – Marka Martyniaka, dla którego był to już czwarty start w tych zawodach oraz jego mamy, Bożeny Martyniak.

Jeśli chodzi o ten start, rywalizacja tradycyjnie miała miejsce w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Uczestnicy mieli do pokonania 30 pięter i 793 schody, mierząc się nie tylko z wymagającą trasą, ale również z własnymi ograniczeniami.

Nazwa wydarzenia nawiązuje do kultowej komedii „Miś” w reżyserii Stanisława Barei. W jednej ze słynnych scen prezes Ryszard Ochódzki, grany przez Stanisława Tyma, zmuszony jest wbiegać po schodach z powodu nieczynnej windy. Współcześnie uczestnicy Biegu Tyma odtwarzają ten wyczyn w sportowej formule, jednocześnie oddając hołd wybitnemu aktorowi i satyrykowi, który zmarł 6 grudnia 2024 roku.

Tegoroczny start nie należał do najłatwiejszych dla Marka Martyniaka. Kilka dni przed zawodami zmagał się z chorobą, co znacząco wpłynęło na jego przygotowania i dyspozycję.

– Czas 5:05 dał mi 78. miejsce wśród mężczyzn i 28. lokatę w kategorii M40. W tygodniu się pochorowałem, całe gardło zawalone i kaszel utrudniły mi walkę o poprawienie wyniku sprzed roku i wejście do TOP15. Udało się jednak uzyskać czas sprzed dwóch lat, co w tej sytuacji dało mi satysfakcję – mówił dla PoGwizdku.com.

Jak podkreślał wieluński zawodnik, kluczem do osiągnięcia przyzwoitego rezultatu było rozsądne rozłożenie sił.

– Wbiegłem równym tempem, bez przykrych przygód, co dało mi dużo radości. Mocniej przyspieszyłem na ostatnich pięciu piętrach, co niestety odczułem po przekroczeniu mety. Sporo czasu zajęło, zanim moje płuca i gardło wróciły do względnie normalnego stanu. Myślę, że dałem z siebie bardzo dużo, żeby osiągnąć przyzwoity wynik i jednocześnie nie zrobić sobie krzywdy – dodawał.

Powody do zadowolenia miał jednak nie tylko ze względu na własny rezultat. Na starcie pojawiła się również jego mama, Bożena Martyniak, która zanotowała znakomity występ.

– Moja mama, Bożena Martyniak, zajęła 2. miejsce w kategorii K70, co sprawiło mi ogromną radość i dało dużo satysfakcji – podkreślał wieluński towerrunner.

Jubileuszowa edycja zawodów miała także wyjątkowy wymiar dla środowiska łódzkich biegaczy po schodach, w której trenuje nasz rozmówca. Trener grupy „Piechotą po Schodach”, Jarosław Piechota, znalazł się w gronie nielicznych osób, które mogą pochwalić się udziałem we wszystkich dziesięciu edycjach wydarzenia.

Dla Marka był to czwarty start w Biegu Tyma, ale już wkrótce czekają go kolejne wyzwania. Czerwiec zapowiada się niezwykle intensywnie. W planach ma między innymi start na 5 kilometrów podczas Europa Miasto Marathon Görlitz–Zgorzelec, udział w Tatra Fest Vertical w Zakopanem, a więc wbieganie po schodach na Wielką Krokiew oraz występ w UFO Vertical Sprint w Bratysławie, będącym jednocześnie mistrzostwami Słowacji w biegu po schodach.

– Polmecanic ponownie się spisał i będzie kilka mocnych wypadów zagranicznych. Oby tylko zdrowie dopisało, bo ten rok jest pod tym względem ciężki. Nie poddaję się i wierzę, że w końcu ruszę do przodu – zakończył Martyniak.

Trzymamy więc kciuki!

fot. archiwum prywatne Marka Martyniaka (wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *